Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
449 postów 2799 komentarzy

kruk

raven59 - „Przypatrzcie się krukom: nie sieją ani żną; nie mają piwnic ani spichlerzy, a Bóg je żywi. O ileż ważniejsi jesteście wy niż ptaki!" Łk 12,24 ....................... Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Skąd „syf w mieście Warszawa” – Coryllusowi w odpowiedzi!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

 

Warszawa zniszczona masowym wysadzaniem budynków po Powstaniu Warszawskim, prawdziwi warszawiacy zginęli w Postaniu, pozostali zamordowani w masowych egzekucjach lub wypędzeni z niszczonego z premedytacją Miasta – gdy późniejsi „wyzwoliciele” ze wschodu przyglądali się temu z praskiego brzegu.
Warszawa - po wojnie odbudowana, ale bez zachowania przedwojennego klimatu,  stalinowskimi budynkami przypominającymi Moskwę, zasiedlona awansem społecznym - ludźmi których, dla chleba, oderwano od ojcowizny i wiary ojców.
Potem całymi latami zasiedlali się w Warszawie przybysze z całej Polski - różni, lepsi, gorsi. Po roku 1989 kolejni - wszyscy za chlebem, za lepiej płatna pracą, za karierą.

Większość z chwilą osiedlenia się w Warszawie stawali się "prawdziwymi" warszawiakami - u nas w Warszawie – mówili, gdy wracali do swojego Pipidówa Górnego koło Smrody Koniecpolskiej, pijąc piwko po porannej mszy (na której byli po raz pierwszy od roku?) w spożywczym, dawnej „spółdzielni” - tym obok poczty.
I tak całymi latami. Cały konglomerat. Cały przekrój Polski, dzisiejsi wyborcy SLD, PO, PLS'u (tak tak PSL'u tu tez tacy są) i PiS’u i innych mniej znacznych partyjek.

I obok nich ci z Warszawy i ich potomkowie, którym przyszło żyć z „nowymi”.

I tak mieszali się latami, dziesiątkami lat.
I takich mieszkańców są setki tysięcy, grubo więcej niż milion – tutaj w Warszawie, tym mieście Warszawa, współczesnej wsi Warszawa…


I dlatego jest tu taki syf, bo większość tego syfu nie widzi.

I dlatego rządzi tu bufetowa, bo jest ona kwintesencją "warszawskowości" - że się tak wyrażę. bufetowa - katoliczka od święta, dla władzy i blichtru sprzedała duszę szatanowi w karczmie co się "Dekadencja" nazywa. Bo reprezentuje ona to wszystko co teraz można spokojnie robić - załatwiać po linii partyjnej, przez kolesiostwo, przez łapownictwo.
I dlatego Warszawa taka jest bo Warszawa jest pełnym odwzorowaniem tego co Ziemkiewicz nazwał "polactwem" a co ja nazywam "POlactwem".

Ale pamiętajmy, ze w tej samej Warszawie w wyborach na Prezydenta Warszawy wygrał ŚP. Lech Kaczyński - i to świadczy o tym, że Warszawa potrafi być niezwykła.
I dlatego ja kocham Warszawę i jej nienawidzę.

Kocham moją Warszawę a nienawidzę tej "obcej"…

 

 

Dedykuję  Coryllusowi z szacunkiem,

warszawiak w drugim pokoleniu, z Matki z Kresów Wschodnich i Ojca spod Warszawy

KOMENTARZE

  • @raven59
    Myślę, że to niecała prawda o syfie w Warszawie.
    Byłem kiedyś świadkiem sceny, która miała miejsce nawet nie na prowincji w Bydgoszczy a w zapomnianej popegeerowskiej wiosce. Występują: rzeczoznawca wyceniający mieszkanie, które (za grosze) przejdzie na własność człowieka, któremu o awansie społecznym nawet się nie śniło.

    - Znaczy się, panie, to niby już moje jest?
    - Praktycznie tak. Musi pan jeszcze za dwa tygodnie pójść podpisać papiery przed notariuszem.
    - Ale, znaczy się, tą rynnę co urwało i ścianę mi zalewa to mogę już poprawić?
  • raven59
    z drugiej strony Warszawa nie miała wyboru. Przecież lwia większość Warszawiaków zginęła w powstaniu i ludność napływowa była niezbędna w stolicy.
    Oczywiście było i jest mnóstwo różnych ludzi niekoniecznie nadajacych sie na Warszawiaków, ale przybyło też wiele córek i synów chłopskich, czy z małych miejscowości w najlepszym gatunku. Przybywali Ci, którzy mieli siłę przebicia, zdolni, żeby się kształcić więc nie był to najgorszy narybek.
    Inna rzecz, ze kolejne rządy wszystkich równo deprawowały.
  • @Mr.White
    Bareja, "Zmiennicy".
  • @Grzegorz Rossa.
    Ten u Barei to był lepszy cwaniak, który robił przekręty godne pióra Balzaka. Ten mój kierował się prostą chłopską logiką: o swoje dbaj, cudzego nie rusz.
  • Prawdziwi Warszawiacy zostali wygnani ze swojego Miasta
    Jestem synem Warszawianki , corki Śierżanta Baonu Sanitarnego na Czerniakowskiej ulicy , oczywiście przed II wojną , zginął pod gruzami w czasie nalotu na Warszawę we wrześniu 1939 roku . Matka moja sanitariuszka w Powstaniu Warszawskim , poznała rannego podchorążego Korpusu Kadetów we Lwowie , walczącego w Batalionie Baszta , pseudonim Tur i po wojennych tragicznych przeżyciach poślubiła Go . Będąc żolnierzami Armii Krajowej , nie mogli wrocić do swojego środowiska , ukryli się na Śląsku , tam ja i moi Bracia urodziliśmy się . Dzisiaj oboje są na zawsze w Warszawie , oboje spoczywają na Wojskowym Cmentarzu Powązkowskim , wśrod Kolegow i Koleżanek ktorzy oddali za swoje ukochane miasto życie .
  • @Mr.White
    Mechanizm ten sam.
  • @Mr.White
    tak prawo własności ma tutaj bardzo duże znaczenie - "bo nie ważne czyje co je, ważne to je co je moje",
    państwowe, samorządowe, spółdzielcze - czyli niczyje, można się tym nie interesować, niszczyć, czy "kroić"...
  • Jeżeli Warszawiacy staną się Polakami (ci co nimi nie są), to III RP także stanie się prawdziwą Polską!
    Póki co wnioskuję o przeniesienie stolicy do Krakowa, właściwie jej powrót, chociaż czy towarzysz Majchrowski jest lepszy od bufetowej? Jednak Wawel to nie pałac stalinowski. Oba miasta mają złamane dusze, muszą się ich mieszańcy przebudzić. To smuci jak widzę wyniki wyborów i PO wygrywające po miastach... nie tylko tych dużych, a mowa o Małopolsce, bastionie prawicy, katolicyzmu, antykomunizmu, tu się z michnikowszczyzną nie certolą!

    Miasta straciły, tracą polskość, ludzie przestają być katolikami, bo katolikom nie wolno głosować na SLD, PO, PSL (paktujące z SLD, PO). Jeżeli to się będzie pogłębiało... oby nie. Testem będą te wybory, PO, SLD, PSL musi ponieść druzgocącą klęskę.

    Nie namawiam do głosowania na PiS, ale do niegłosowania na PO-SLD-PSL.
  • @KrisJora
    "Prawdziwi Warszawiacy zostali wygnani ze swojego Miasta" - o tym piszę "wypędzeni, ..., z Miasta".
    Tak wielu zostało wypędzonych bez prawa powrotu do Warszawy, było tak zwłaszcza wobec "byłych" właścicieli kamienic, działek itp.
  • @Marek Kajdas
    bądźmy poważni Panie Marku - przeniesienie stolicy gdziekolwiek nic nie zmieni - obecna "Warszawa" jest w każdym wielkim mieście w Polsce
  • @Marek Kajdas
    piszę "oderwani od ojcowizny i od wiary ojców" - Polska zawsze była silna gdy stała Wiarą!

    ludzie nie dlatego "przestają być katolikami, bo katolikom nie wolno głosować na SLD, PO, PSL",
    tylko dlatego, że są odrywani od wiary ojców, od Kościoła idiotycznymi lewackimi ideami -
    - RÓBTA CO CHCETA!!! - to jest slogan nowej wiary!
  • @raven59
    Uproszczenia są fajne ale nie mam pewności czy pomagają zrozumieć świat. Czy to Smroda Koniecpolska, czy Warszawa - są ludzie przyzwoici i taborety. Nowa Huta w Krakowie też w całości składa się z ludzi napływowych, którzy długo walczyli o postawienie kościoła. Znam potomków warszawskich powstańców, którzy głosują na SLD i plują jadem na wszystko co związane z Kaczyńskim. Znam też potomków chłopów, którzy mają 4 razy więcej klasy niż niejeden "hrabia". Wrzucanie ludzi do jednego wora nie wytłumaczy tego, że Warszawa była jednym z najbardziej zniszczonych miast w Europie. Zniszczonych planowo i systematycznie. I mimo wszystko podniosła się z gruzów, choć do dzisiaj nie otrzepała się z pyłu. Ale każda ulica skąpana jest w polskiej krwi i pamięci o tym nic nie zniszczy żadne barbarzyńskie sprzątanie płonących zniczy. Też kocham to miasto, bo poza wszystkim - to jest po prostu MOJE miasto.
  • @Igor Czajka
    Dziękuję Panie Igorze za rzeczowy komentarz, oczywiście nie jest to pogłębiona praca na temat historii Warszawy, stąd być może konieczne uproszczenia, ten tekst należy czytać po przeczytaniu posta Coryllusa i tam obecnych komentarzy, jest też rozszerzoną wersją komentarza "na gorąco" napisanego i umieszczonego tam przeze mnie. Zdając sobie sprawę z tego postanowiłem - po przeredagowaniu umieścić go w osobnym poście.
    napisałem też, że: "...Potem całymi latami zasiedlali się w Warszawie przybysze z całej Polski - różni, lepsi, gorsi..."
    Lepsi i gorsi czyli "przyzwoici i taborety"
    jeszcze raz dziękuję
  • @raven59
    Stalinowscy bolszewicy po II wojnie światowej — dodatkowo zrujnowali znaczą część Śródmieścia Warszawy...

    Tylko po to, by bandycka, sowiecka agentura NKWD rządząca Polską (jako sowieckie PPR i UB) z nadania tow. Stalina mogła wyrazim Stalinowi swoją wdzięczność — komuna w PRL zrujnowała tę część Warszawy, stawiając sowiecki Pałac im. tow. Stalina...
  • @Andy-aandy
    zgadzam się z Tobą w pełni - było możliwe odbudowanie całych połaci miasta, tak aby odtworzyć zrujnowane budynki ale dzięki sowieckim okupantom i ich "polskim agentom" Warszawę celowo spacyfikowano aby upodobnić Ją do miast sowieckich.
  • @Aladar
    uważam, że sprawowanie władzy prze HGW jest prostą kontynuacją wszystkich poprzednich władz Warszawy - z tolerowaniem i mnożeniem całego zła jakie było dziełem jej poprzedników, wyłączając czas prezydentury Lecha Kaczyńskiego - pamiętać należy, że prezydentura ta przypadła w czasie gdy prezydentem RP był A. Kwaśniewski a Premierem Leszek Miler i Marek Belka. To ostatnie piszę po to aby nikt mi nie wyjeżdżał z pytaniem: A co zrobił LK na stanowisku Prezydenta W-wy. Odpowiadam: Tyle ile można było zrobić w takiej a nie innej konfiguracji politycznej w kraju
  • @raven59
    Czytałem tekst Coryllusa. Podobał mi się. Może poza pl. Unii Lubelskiej, na którym po prostu niewiele MOŻE się zmienić ;-)))
  • @Igor Czajka
    rozumiem, że komentarze też,
    fakt na Pl.Unii nie wiele się może zmienić - choć Supersam to też plac Unii Lubelskiej - brak Supersamu jako architektury jest odczuwalny. A tak wstawia tam zaraz kolejny wieżowiec, który przytłoczy wszystko!
  • @raven59
    Wiesz, jak się spojrzy na kontrowersje wobec budowy np. Wieży Eiffla, to może łatwiej będzie zaakceptować brak zrozumienia dla nowo powstających straszydeł. Mnie martwi natomiast co innego. Dzisiaj np. oglądałem piękną, choć zmasakrowaną kamienicę na Emilii Plater 13. Zdębiałem, gdy dowiedziałem się że jest przeznaczona do rozbiórki. Po wojnie wiekszość warszawskich kamienic, które nie przetrwały tejże wojny miała drewniane stropy i po pożarach zostały same fasady, z którymi poza wyburzeniem nie można było w zasadzie nic zrobić. Jednak jakie jest uzasadnienie dla rozbiórki zabytkowych kamienic, które tą wojenną próbę przeszły służąc mieszkańcom przez kolejnych 50 lat po wojnie? TO jest barbarzyństwo, a nie stawianie nowych konstrukcji na pustych placach.
  • @Igor Czajka
    "kasa misiu, kasa!"
    nic więcej...
    a budynki, które miały drewniane stropy można odbudować, jeżeli stały mury, są na to sposoby, tylko wtedy nie byłoby to sowieckie miasto a przecież i o to chodziło żeby zniszczyć pozostałości kapitalizmu...
  • @Igor Czajka
    Są dwa podejścia do zabytków.

    Pierwsze: inwestor kupił stary spichlerz z zamiarem przekształcenia go w hotel. Konserwator zabytków wyraził na to zgodę pod warunkiem zachowania układu starych stropów. W tym spichlerzu stropy były co półtora metra. Dziś w miejscu spichlerza jest malownicza kępa pokrzyw.

    Druga: był sobie zabytek... dziś w miejscu zabytku jest biurowiec, sklep albo coś innego co przynosi to o czym wspomniał gospodarz bloga: kasę.
  • @Mr.White
    w pierwszym przypadku bywa,że u konserwatora zabytków można czasami uzyskać dyspensę na pewne ograniczenia - tylko, że wtedy i tak najczęściej wchodzi: KASA.
  • @raven59
    Ale też czasem trafia się na idiotę nieczułego nawet na tak subtelny argument jak kasa. Uprze się taki, że ma być strop drewniany i kropka. I zupełnie nie obchodzi go to, że potem lokator u góry położy na ten strop wykładzinę z tesco a ten z dołu wyrówna sobie sufit płytą kartonowo gipsową. Nie obchodzi go, bo on postąpił zgodnie ze sztuką i etyką zawodową.
  • autor
    Co do mentalności ludności napływowej: BZDURY,

    Przyjeżdża najbardziej mobilna część ludności. Z tym się wiążą pewne cechy pozytywne (siła przebicia na rynku pracy, kompetencje, znajomość języków, elastyczność, otwartość na nowe stosunki międzyludzkie) oraz pewne cechy negatywne (brak korzeni).

    Powstaje tygiel, który autor scharakteryzował z jednej strony, tej z piątku na sobotę o 4 nad rano, gdy niezakorzeniona napływowa młodzież wraca podpita z dyskoteki.

    A to nie jest obiektywny obraz Warszawy.

    Warszawa daje w kraju wciąż największe szanse na usamodzielnienie się finansowe.

    Przypuszczam, że tutaj ilość etatów przyznawanych wg kompetencji, a nie po znajomości, wciąż procentowo jest największa.

    Znaczna część Warszawiaków po prostu ostro pracuje, a podatki przez nich płacone - zgodnie z zasadą Janosikowego - zasilają budżety gmin najgorzej sobie radzących.

    Przez autora przemawia nieuzasadniona wyższość względem tych, którzy wciąż tutaj przybywają.

    Toż 30 lub 40 lat temu takie same były koleje losu rodziców autora. W czym oni są lepsi od obecnych napływowych?

    Urągając aktualnej ludności napływowej, urągasz, autorze, swoim rodzicom.


    Na tym polega wolny rynek, że najlepsi dostają pracę.
  • @t-rex
    "Warszawa daje w kraju wciąż największe szanse na usamodzielnienie się finansowe"

    Co jest zwykłą konsekwencją tego ,iż nie ma jej gdzie indziej-a biorąc pod uwagę koszt i efekt[bo zamysłem jest scentralizowane, peerelowskie status quo]-korzyści dla bardzo nielicznych,wyspecjalizowanych, pracujących dla zagranicznych lokalnych faktorii-trzeba go określić jako nadprogramową śmietankę.
    I rozumiem zadowolenie ją spijających,lecz przedstawiania efektu ubocznego- jako ogólnej korzyści, już nie.
    BV
  • @t-rex
    myślę, że nie do końca się rozumiemy: przecież napisałem, że do Warszawy zjeżdżali "...przybysze z całej Polski - różni, lepsi, gorsi...".
    odnośnie zasiedlania Warszawy w pierwszych latach po II wojnie światowej znalazłem interesujący komentarz, który zamieścił Andy-aandy w poście Coryllusa p.t.: Podwieszeni, namaszczeni, odrzuceni czyli środowiska polskie (link: http://coryllus.nowyekran.pl/post/6370,podwieszeni-namaszczeni-odrzuceni-czyli-srodowiska-polskie).
    przytaczam część tego komentarza, który mozna traktować jako uzupełnienie mojego posta:
    "...Jak starsi pamiętają, a młodsi niestety już nie, gdyż nie mieli się skąd o tym dowiedzieć, w latach powojennych (lata 40/50) komuniści dokonali bardzo sprytnej socjologicznej sztuczki. Z zacofanej i zabiedzonej prowincji przerzucono wtedy do miast rzesze prostych i nie wykształconych ludzi. Brano głównie tych „nijakich”, gdyż prawdziwy chłop ziemi nie chciał opuścić.
    W miastach, zazwyczaj w pobliżu zakładów przemysłowych, pobudowano dla nich nowe dzielnice, a w nich bloki z wielkiej płyty, które im się zdały pałacami. Potem im umożliwiono zrobienie zaocznej matury, co oni uznali za awans społeczny. Ci właśnie ludzie, z grubsza okrzesani w hotelach robotniczych i temu podobnych ośrodkach krzewienia kultury masowej, przepoczwarzyli się z czasem w coś w rodzaju „przyzakładowych wierchuszek”.

    Słowem ni pies, ni wydra, albo, jak kto woli zdegenerowany twór bez rodowodu. Jednocześnie komunistyczna propaganda przypominała im bezustannie, że swój awans zawdzięczają dbającej o ich interesy władzy ludowej, co się w ich świadomości zakodowało na trwałe w formie ślepej wdzięczności dla komuny. To ci właśnie ludzie stanowili służący wiernie stalinowskiemu reżimowi pierwszy rzut zasilający szeregi PZPR, milicji i urzędu bezpieczeństwa.

    W następnym pokoleniu (lata 60/70), ich dzieci pokończyły już częściowo studia tworząc grupę „nowej inteligencji”, drastycznie odmiennej kulturowo od ideałów inteligencji „starej” wywodzącej się z czasów przedwojennych. Tu skłaniałbym się ku zastąpieniu terminu „nowa inteligencja” określeniem „klasa ludzi wykształconych w pierwszym pokoleniu”. Ta grupa społeczna od inteligencji „starej” różniła się głównie tym, iż nie wyniosła z domu praktycznie żadnych głębszych wartości. I choć nieźle wykształcona zawodowo, nie miała, świadomości, bądź jej nie dopuszczała, iż jest genetycznie skażona piętnem służalczej wdzięczności wobec komunistów, którzy umożliwili ich ojcom społeczny awans. Myślę, że to ci właśnie ludzie poparli, a jeszcze żyjący nadal popierają wprowadzenie stanu wojennego traktując generała Wojciecha Jaruzelskiego jako męża stanu. I w pewnym sensie nie można ich za to winić, gdyż tak ich po prostu wychowano.

    Po upadku komuny wydawało się przez moment, że nastąpi odrodzenie prawdziwych polskich elit. Otóż nic bardziej złudnego, gdyż proces ten skutecznie storpedowali zbałamuceni przez pewnego redaktora wnukowie tych, których w latach 40/50 przesiedlono do miast...."
    Jak podaje Andy-aandy jest to fragment wpisu umieszczonego tutaj:
    http://blogmedia24.pl/node/43688

    I na koniec powtórzę to co napisałem wyzej Igorowi Czajce:
    "oczywiście nie jest to pogłębiona praca na temat historii Warszawy, stąd być może konieczne uproszczenia, ten tekst należy czytać po przeczytaniu posta Coryllusa i tam obecnych komentarzy, jest też rozszerzoną wersją komentarza "na gorąco" napisanego i umieszczonego tam przeze mnie. Zdając sobie sprawę z tego postanowiłem - po przeredagowaniu umieścić go w osobnym poście."

    mam nadzieje, że wyjaśniłem Twoje wątpliwości?
    dziękuje za inspirujący komentarz
  • @Molier
    piszesz: "z drugiej strony Warszawa nie miała wyboru. Przecież lwia większość Warszawiaków zginęła w powstaniu i ludność napływowa była niezbędna w stolicy.
    Oczywiście było i jest mnóstwo różnych ludzi niekoniecznie nadających się na Warszawiaków, ale przybyło też wiele córek i synów chłopskich, czy z małych miejscowości w najlepszym gatunku. Przybywali Ci, którzy mieli siłę przebicia, zdolni, żeby się kształcić więc nie był to najgorszy narybek.
    Inna rzecz, ze kolejne rządy wszystkich równo deprawowały."
    przepraszam, że pominąłem Cię w odpowiedzi na komentarz - masz rację - to byli różni ludzie a "kolejne rządy wszystkich równo deprawowały"
    dziękuję za komentarz

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej